Zawisza 1:1 Tucholanka. Remis na koniec sezonu.
Dodano: 2018-06-09
Zawisza Bydgoszcz - Tucholanka Tuchola
1:1 (0:0)
Zawisza: Stypczyński - Szymański, Libiszewski, Stoppel, Setlak, Brzeziński, Nowacki (62' Wiśniewski), Deresiewicz, Ziemba (58' Cielasiński), Straszewski (62' Lewandowski), Ruczyński (76' Kanik).
Bramka dla Zawiszy: Stoppel.
Żółte kartki: Stoppel, Stypczyński, Brzeziński.
W ostatnim
spotkaniu obecnego sezonu podejmowaliśmy Tucholankę Tuchola. Mecz z pierwszej
rundy z tym przeciwnikiem na pewno zapamiętamy na długo, nie tylko ze względu
na świetny wynik 7-0, ale przede wszystkim dlatego, że mogliśmy w jego trakcie
oglądać fantastyczną oprawę przygotowaną przez naszych kibiców. Również i na
zakończenie sezonu na trybunach pojawiło się wielu sympatyków bydgoskiego
Zawiszy, którzy głośnym dopingiem wspierali swój zespół. Trener Jacek Łukomski,
który przedłużył kontrakt z naszą drużyną na kolejny zdecydował się na kilka
zmian w wyjściowej jedenastce. W bramce zagrał Stypczyński, w obronie pojawili
się Szymański i Libiszewski, a w miejsce kapitana zespołu Wiśniewskiego zagrał
Nowacki. Na boisku było widać, że nie jest to najsilniejsze ustawienie naszego
zespołu jednakże Zawisza powinien w pierwszej połowie objąć prowadzenie.
Najlepszą okazję ku temu miał Straszewski, ale jego dwa strzały obronił
bramkarz rywala. Dopiero po przerwie doczekaliśmy się bramek. Bardzo bliski
zdobycia swojego 51-go gola dla Zawiszy był Ruczyński, ale jego uderzenie
zatrzymało się na poprzeczce. Po godzinie gry na stadionie w Potulicach
zapanowała prawdziwa konsternacja. Tucholanka przeprowadziła szybką kontrę i
wykorzystała tak naprawdę jedyny poważny błąd naszej obrony. Stypczyński nie
miał szans przy uderzeniu napastnika Tucholanki. Nasz zespół od razu wziął się
za odrabianie strat, ale brakowało w tym meczu trochę szczęścia. Główkował
Stoppel, ale znowu piłka uderzyła w obramowanie bramki, tym razem w słupek. Zza
pola karnego strzelali Deresiewicz i Kanik, ale obaj niecelnie. Strzelecki
impas przerwał Stoppel, który jest środkowym obrońcą a w tym spotkaniu był
naszym najgroźniejszym zawodnikiem. Tym razem nie głową, a wślizgiem skierował
piłkę do bramki. Ostatnie 10 minut to dążenie do strzelenia zwycięskiej bramki.
Bardzo dobrą sytuację miał Cielasiński, który mógł strzelać ale zdecydował się
zagrać do wbiegającego w pole karne Lewandowskiego. Niestety podanie było zbyt
silne. Mecz ostatecznie zakończył się remisem 1-1. Drugi krok w odbudowanie
naszego klubu został postawiony. Cel w postaci awansu do ligi okręgowej został
zrealizowany. Po meczu wraz z kibicami podziękowaliśmy sobie za ten sezon,
wsparcie i poświęcenie z obu stron. AWANS JEST NASZ !!!

































