Wywiad z Krzysztofem Szalem
Krzysztof Szal ma dopiero 19 lat, a już zdążył zaskarbić sobie serca bydgoskich kibiców. W tym sezonie jest jedną z największych gwiazd II ligowego Zawiszy. Z młodym napastnikiem rozmawiał Dawid Kaszuba.
Jak rozpoczęła się twoja kariera piłkarska? Od zawsze chciałem grać w piłkę nożną. Z miejscowości, w której mieszkam w Żołędowie najbliżej było na Zawiszę. Jak byłem mały słyszałem tylko o Zawiszy. W końcu ubłagałem tatę, żeby zapisał mnie do drużyny. Było to w 1999 roku. Moim pierwszym trenerem był Pan Stanisław Mątewski.
Później cały czas grałeś w Zawiszy? Tak. Pierwsze 5-6 lat trenował mnie trener Mątewski, potem trener Robert Wójcik, a później przeniosłem się do drużyny seniorów.
Masz jakieś rady dla młodego pokolenia, jak pójść w twoje ślady? Na pewno trzeba na treningach starać się dać z siebie wszystko. Czasami ktoś może stracić do tego zapał, ale trening to podstawa. Jeśli ktoś trenuje na pół gwizdka to nigdy nic nie osiągnie.
Uważasz, że Zawisza jest dobrym miejscem do rozwoju dla zawodników? Zawisza słynie z tego, że zawsze miał dobrych wychowanków w skali krajowej. Grali w I lidze, w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Warunki są dobre. A to pomaga w dobrym rozwoju. Ale też wszystko zależy od trenerów jak dany zawodnik się rozwinie.
Całkiem niedawno przeniosłeś się z drużyny juniorskiej do seniorskiej. Czy ciężko było się przestawić? Teraz muszę więcej czasu poświęcać piłce nożnej. Nie raz treningi odbywają się dwa razy dziennie. Cały czas trzeba być gotowym do gry. Z początku było ciężko, bo wiadomo w II lidze gra się szybciej. Zawodnicy są starsi, trzeba dorównać im fizycznie, kondycyjnie. Ale z czasem nabrałem ogłady i było coraz lepiej. Teraz nie mam już żadnego problemu. Przystosowałem się.
Dużo cięższe są mecze w II lidze? Tak, na pewno. Wszyscy są lepiej przygotowani kondycyjnie, szybkościowo, lepsi fizycznie. Trzeba dużo biegać. W województwie kujawsko – pomorskim silnym klubem jest tylko Zawisza, może jeszcze Włocławek, a inne zespoły odstają. Na meczach z nimi nie ma takiej walki, a później wychodzi to na przykład w ćwierćfinałach mistrzostw Polski. Nam akurat się udało, graliśmy dobrze, pechowo odpadliśmy. Ale niestety nie ma takich przeciwników w województwie, żeby się ogrywać. Potem to wychodzi kiedy przechodzi się do seniorów, bo nie ma prawdziwych rywali.
Uczysz się w Wyższej Szkole Gospodarki. Ciężko ci połączyć naukę ze sportem? Na razie jakoś to pasuje. Niekiedy zwalniam się z treningów, ale rzadko, bo trening to podstawa. Częściej zwalniam się z lekcji. Mam indywidualny tok nauczania. Jeśli mi pasuje to jestem na zajęciach, ale po prostu nie mogę zrezygnować z meczu na rzecz szkoły. Czasami mogę się zwolnić, ale potem to nadrabiam. Na razie daję radę, ale to się okaże jak będzie to wyglądało na dłuższą metę, bo może być ciężko.
Przez wielu jesteś nazywany „objawieniem rundy jesiennej”. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Na pewno trafiłem z formą, na razie jest dobrze. Wiadomo, że dwóch młodzieżowców musi grać . Więc mam ułatwione zadanie, bo tak naprawdę rywalizuje tylko z młodzieżowcami. Ale trener zawsze powtarza, że nie gramy tylko dlatego, ale po prostu na to zasługujemy i mamy walczyć o pierwszą jedenastkę tak jakby tego przepisu nie było. Wszystko dobrze się układa. Zobaczymy co będę mówić jak nie będzie formy, ale na razie wszystko jest dobrze.
A pojawiły się już oferty z innych klubów w twojej sprawie? Na razie nie.
Jak wygląda twoja przygoda z reprezentacją? Byłeś ostatnio na konsultacji szkoleniowej. Byłem na konsultacji szkoleniowej kadry do lat 21. Mieliśmy tam dwa treningi i dwa mecze sparingowe między sobą. Było nas aż 28 osób, więc ciężko zagrać z kimś sparing i przetestować wszystkich zawodników. Grałem w obu meczach. W pierwszym meczu padł wynik 2:2, w drugim 2:0,dla zespołu, w którym grałem. W obu meczach udało mi sie bramkę zdobyć, więc występ oceniam na udany. Ale zobaczymy co będzie dalej, bo to była tylko konsultacja szkoleniowa.
Czyli czekasz na telefon, na jakiś znak? Tak. Dopiero okaże się jak będzie. Wiem, że 19 listopada Polska gra sparing z Ukrainą i wtedy się wyjaśni czy przekonałem do siebie trenerów.
Ale uważasz, że dobrze ci poszło? Myślę, że tak. Na pewno nie odstawałem od innych zawodników. Nie byłem gorszy. Zrobiłem swoje, jako napastnik w każdym meczu strzeliłem bramkę, a napastnik z tego właśnie jest rozliczany.
A jaki charakter ma Krzysztof Szal. Czy załamujesz się po porażce czy raczej szybko o nich zapominasz? Na pewno po porażkach się nie załamuję. Nie lubię przegrywać, a porażki działają na mnie mobilizująco. Wiadomo, że w sporcie nie można się załamywać i szybko się zniechęcać. Jeśli się przegra to trzeba się jak najszybciej odbić od dna . Nie można załamywać rąk, tylko starać się dalej, a z czasem wyniki same przyjdą.
Pomaga ci doping kibiców czy bardziej Cię deprymuje? Kiedy gram mecz nie myślę o kibicach, tylko skupiam się na samej grze, ale na pewno doping w jakimś stopniu pomaga. Kibice są 12 zawodnikiem. Zawisza ma bardzo dobrych kibiców. Jeśli dużo ludzi przychodzi na mecze i dopinguje nasza drużynę to gra się lepiej. Może dlatego u siebie gramy dużo lepiej i wygrywamy dużo więcej meczów niż na wyjazdach. Chociaż na wyjazdach też dużo kibiców za nami jeździ i to też działa mobilizująco. Mamy najlepszych kibiców w II lidze zachodniej. Mamy najlepszą frekwencję. Na pewno lepiej się wtedy gra, niż przy pustych trybunach.
Jak oceniasz postawę Zawiszy w rundzie jesiennej? Runda się skończyła, nie jest najgorzej. Celem minimum było utrzymanie się w pierwszej 10. Bo tylko 10 drużyn utrzymuje się w lidze, reszta gra baraże lub spada. Mamy 8 miejsce, tylko 6 punktów straty do 3-go miejsca, 3 punkty do 4-go. Także teraz jeśli uda się wygrać najbliższe dwa mecze to możemy już awansować nawet na 3, 4 miejsce. Liga jest bardzo wyrównana, każdy może wygrać z każdym. Różnice punktowe są małe. Dlatego trzeba zdobywać punkty. Teraz gramy z wiceliderem z Kluczborka, jeśli uda się urwać punkty, to możemy przenieść się wyżej w tabeli. Tym bardziej że mamy teraz dobrą serię, trzeba ją tylko podtrzymać. W tym miesiącu nie przegraliśmy żadnego meczu. I oby tak dalej.
Jaki mecz w tej rundzie miał dla ciebie szczególne znaczenie? Na pewno derby z Elaną. Wiadomo, że emocje, motywacja jest wtedy większa. Udało mi się nawet strzelić bramkę. Frekwencja kibiców była bardzo duża. Było chyba ponad 7000 kibiców. Aż chciało się grać. Derby zawsze szczególnie chce się wygrać. Nam akurat udało się trzy razy, tym samym wynikiem i z tego się na pewno cieszę. Najbardziej w pamięci utkwił mi mecz z Elaną Toruń.
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Na razie skupiam się na grze w Zawiszy. Dopiero zaczynam grać w seniorach. Jeśli będą jakieś oferty, to na pewno je przemyślę. Uważam, że lepiej dograć sezon do końca w Zawiszy. Jeśli odejdę zimą do innego klubu to może znowu będę musiał walczyć o miejsce w pierwszym składzie. A w Bydgoszczy mogę się ograć. Cały czas walczymy o awans. Nie ma co zmieniać otoczenia, jak wszystko idzie w dobrym kierunku, forma jest bardzo wysoka, gram, a może być tak, że pójdę do innego klubu i będę grzał ławę. Co może skutkować tym, że się dobrze nie rozwinę. A w tym wieku, żeby prawidłowo się rozwijać, potrzebna jest gra w meczach.
Rozmawiał Dawid Kaszuba.


































