Zawisza Bydgoszcz : Goplania Inowrocław 0:0
Zawisza: Gajewski - Krawczyński (od 69 min. Zielke), Tomczak, Łukaszewski, Cuper - Maziarz, Brzeziński (od 46 min. Chachuła) - Kozłowski - Loliga - Cielasiński - Barlik
Żółte kartki: Krawczyński, Łukaszewski
Widzów: ok. 1000
Kolejne dwa punkty stracili zawiszanie na własnym boisku. Trudno jednak aby było inaczej skoro gospodarze grali w tym meczu tylko przez 45 minut.
O pierwszej połowie można napisać tylko tyle, że się odbyła. Kilka prób strzału z dystansu i jedna okazja Mariusza Barlika to wszystko co zaprezentowali gospodarze do przerwy. Zupełnie inaczej wyglądała gra Zawiszy po przerwie. "W szatni powiedziałem zespołowi, że musimy strzelać z dystansu i grać więcej prostopadłych piłek". Słowa trenera wzięli sobie do serca piłkarze Zawiszy. Goście natychmiast zostali zepchnięci do obrony i nie byli w stanie ani razu zagrozić bramce Artura Gajewskiego. Z kolei bramka Goplanii była w dzisiejszym meczu jak zaczarowana. Strzały piłkarzy Zawiszy były albo minimalnie niecelne albo z najwyższym trudem odbijał je bramkarz gości. Ostatnie minuty meczu gospodarze grali w ustawieniu 3-4-3 ale chcący utrzymać za wszelką cenę wynik bezbramkowy piłkarze Goplanii przetrwali napór Zawiszy. Gdyby jednak w 89 minucie Mariusz Barlik zamiast w nogi bramkarza przymierzył w długi róg w zupełnie innych nastrojach obydwa zespoły schodziłyby z boiska.
Szkoda straconych punktów tym bardziej, że rywale grali dzisiaj „pod Zawiszę”. „Jesteśmy dopiero po piątej kolejce, nie ma co załamywać rąk. Sezon kończy się w czerwcu a dzisiejsze wyniki pokazały, że rywale będą gubić punkty i w czwartej lidze będzie jeszcze ciekawiej. To powinno zwiększyć zainteresowanie kibiców” – podsumował na konferencji trener Piotr Tworek.


































